Refleksja nad paraszą Beszalach. 

Tyrania nigdy nie poddaje się sama z siebie. Z bardzo nielicznymi wyjątkami nigdy w historii nie ustąpiła, zanim nie została całkowicie pokonana. I zwykle nie ma grzecznych, pokojowych, demokratycznych metod, aby odsunąć tyrana od władzy. Trzeba to zrobić przy pomocy radykalnych środków.   

Taka jest właśnie jedna z lekcji, jaką można wynieść z czytanej w tym tygodniu porcji Tory. Faraon nie porzucił swojego marzenia o przetrzymywaniu Izraelitów w niewoli aż do chwili, gdy został ostatecznie pokonany i jego wojska zatonęły w morzu. Izraelici, którzy uciekli z niewoli, zyskali wolność i swobodę fizyczną. Ale wciąż nieśli z sobą swoją niewolniczą mentalność. Dopóki wszystko szło wyraźnie po ich myśli, dopóki wszystko przebiegało gładko, byli szczęśliwi i zadowoleni. Kiedy Egipcjanie ponieśli ostateczną klęskę i utonęli w morzu, Izraelici dołączyli do Mojżesza w przeradosnej i ekstatycznej pieśni wysławiania i dziękczynienia Bogu:  

I widział Israel moc wielką, którą okazał Wiekuisty nad Micrejczykami, i obawiał się lud Wiekuistego, i uwierzyli w Wiekuistego i w Mojżesza, sługę Jego.  Wtedy zaśpiewał Mojżesz i [dzieci] Izraela pieśń tę Wiekuistemu, a rzekli w tych słowach: „Zaśpiewam Wiekuistemu, bo wzniósł się wielce; rumaka i jeźdźca jego wtrącił w morze! (…) (Wj 14, 31-15, 1)

Ale w pierwszym momencie, kiedy napotkali problemy i wyzwania, i kiedy nagle sytuacja zrobiła się trudna – natychmiast byli gotowi wyrzec się swoich swobód i powrócić do egipskiej niewoli. Wygodnie zapomnieli o tym, jak Egipt ich nękał i dręczył: 

„I rzekli do nich [do Mojżesza i Aarona] [dzieci] Israela: „Gdybyśmy też pomarli byli z ręki Wiekuistego w ziemi Micraim, gdyśmy bywało siadali przy garnku mięsa, gdyśmy jadali chleb do syta! Boście wszak wywiedli nas na tę puszczę, aby zamorzyć cały ten tłum głodem!” (Wj 16:3)

Natychmiast zapomnieli o nieskończonej dobroci Wiekuistego, który wybawił ich w przecudowny sposób… W swojej słabości potrafili myśleć prawie wyłącznie o tym, co jest tu i teraz; byli w stanie myśleć o przeszłości i przyszłości tylko w bardzo wybiórczy sposób. Wydaje się, że kierowali się taką oto prostą logiką: „Nie mamy jedzenia. Gdzie mieliśmy jedzenie? W Egipcie. A więc wróćmy do Egiptu”.  

Niewolniczą mentalność można opisać następująco: jestem (permanentnie) bezsilny i zwracam się do kogokolwiek, kto akurat w danej chwili ma władzę. Tego rodzaju mentalność to też brak wiary, brak szacunku do samego siebie i krótkowzroczność, ale sednem niewolniczej mentalności jest właśnie słabość, każdego rodzaju słabość – fizyczna, emocjonalna, psychologiczna, intelektualna i duchowa.  Ludzie mogą być niewolnikami w każdej z tych sfer oddzielnie. Możemy być zniewoleni w wymiarze fizycznym przez ludzi albo przez obezwładniające nas warunki. Wtedy musimy znaleźć siłę (niekoniecznie fizyczną), aby przezwyciężyć zniewalające nas siły. Możemy być zniewoleni emocjonalnie, będąc jednocześnie w pełni wolni w innych sferach, jednak aby żyć pełnią życia musimy być również w stanie wyzwolić się z jarzma tej niewoli emocjonalnej. Możemy być też zniewoleni intelektualnie albo duchowo; w takim przypadku nasze „niższe” wolności nie mają zbytniego znaczenia. Wolność fizyczna jest ważna, ale nie wystarczy, aby uczynić nas w pełni wolnymi ludźmi; nie jest tak samo ważna, co niezależność intelektualna i wolność duchowa. Wolność fizyczna nie ma znaczenia ani celu, jeśli nie będzie nią kierować wolny intelekt i niezależny duch, które są źródłem tożsamości, spójności psychologicznej, sensu i poczucia celu. Tylko wtedy możemy cieszyć się wszystkimi naszymi wolnościami i dążyć do szczęśliwości. A zatem intelektualne i duchowe wolności są w istocie źródłem wszystkich „niższych” wolności – psychologicznej, emocjonalnej i fizycznej. Właśnie dlatego Izraelici potrzebowali Mojżesza i jego przewodnictwa – tylko wolny człowiek, wychowywany pośród wolnych ludzi, bez mentalności niewolniczej i syndromu ofiary mógł ich uwolnić.  

Aby uniknąć intelektualnego albo duchowego zniewolenia, musimy być gotowi nieustannie poddawać ponownej ocenie nasze poglądy i pomysły, tak abyśmy nie zostali ich niewolnikami. Czasem trzymamy się różnych teorii i pomysłów nawet jeśli wiemy, że już się (w naszym przypadku) nie sprawdzają. Co więcej, tak samo jak Izraelici nieustannie zapominali o prawdziwych, ponurych realiach Egiptu, tak samo i my mamy skłonność do zaniżania albo umniejszania różnych form zła, którym byliśmy niegdyś poddawani. Jestem przekonany, że wiele osób w Polsce słyszało stwierdzenie „życie w bloku komunistycznym nie było takie złe, czyż nie?”. To zjawisko jest efektem naszej wrodzonej, psychologicznej skłonności do idealizowania naszej przeszłości, co bywa zwykle pomocnym mechanizmem adaptacyjnym, chociaż, jak się okazuje, skutki tego mechanizmu nie zawsze są pozytywne.  

A zatem, aby być w pełni wolni, musimy być gotowi przeciwstawiać się samym sobie – przeciwstawiać się naszym uczuciom (kontrolować swoje emocje), naszym poglądom, a nawet być gotowi podważyć cały nasz system przekonań. Wszystko to jest konieczne, aby móc oddzielić (informacyjne) ziarno od plew i starać się prowadzić przepełnione sensem intelektualnym i spójne życie w czasach szerzącego się wprowadzania w błąd i powszechnej dezorientacji.  

Szabat szalom!

Menachem Mirski 

Tłum. Marzena Szymańska-Błotnicka

Niniejsza d’war Tora została napisana na zlecenie Beit Polska

– Związku Postępowych Gmin Żydowskich 

It would really be appreciated if you could share this article and spread the word. Toda raba